Tag Archive: urząd pracy


Chwilowo zawieszam poszukiwanie pracy. Nie jest ów fakt podyktowany względem znalezienia nowego zajęcia – raczej wynika z uczestnictwa w szkoleniu, na które zgłosiłam się dobrowolnie, wypełniwszy najpierw stosowną ankietę w stosownym dziale.

Jak poinformowano grupę – za ten kurs (jak za każdy trwający dłużej niż 150 godzin, a Kompleksowa obsługa biura do takich właśnie należy) przysługuje stypendium w wysokości 100% zasiłku (czyli na chwilę obecną – 551,80 złotych brutto), aczkolwiek jest on wyliczany indywidualnie, na podstawie listy obecności. Tę listę należy podpisywać każdego dnia, w którym odbywają się zajęcia. Jeśli jednego podpisu z jakiegoś powodu zabraknie – wtedy stypendium zostanie zmniejszone. Oczywiście są pewne wyjątki – to na przykład choroba (należy przynieść zwolnienie lekarskie) i wizyta w Urzędzie Pracy (stosowny zapis na karcie aktywności).

Zazwyczaj zajęcia zaczynają się o ósmej rano i nie trwają dłużej niż osiem godzin zegarowych (zwykle jest ich jednak pięć, sześć lub siedem). Zwracane są też koszty przejazdu najtańszym środkiem komunikacji, ale nie komunikacji miejskiej oraz (częściowo) koszty opieki nad małym dzieckiem, o ile oczywiście osoba bezrobotna je ma.

Rezultaty – bliżej mi nieznane. To czy znajdę pracę, czy nie, nie jest uzależnione wyłącznie od szkolenia.

Latam tu i tam niczym wariatka. Jak zaczerpnę grypowego powietrza, to wrócę do domu, położę się do łóżka i zacznę chorować. Z dwojga złego już wolę mróz, co tak niby strasznie trzeszczał jeszcze jakiś tydzień albo dwa tygodnie temu, gdy większość (jeśli nie wszyscy) przeziębionych i zagrypionych siedziała w domach, zamiast pracować (i prawidłowo!).

Może i mogłabym zostać w domu, ale miałam dzisiaj kilka spraw do załatwienia. Na przykład złożyłam ankietę z wybranymi szkoleniami w Urzędzie Pracy. Jak się uda, to może nauczę się kompleksowo obsługiwać biuro i szybciej znajdować dla siebie pracę, inaczej będzie kiepsko – ze mną i moimi pozostałymi oszczędnościami, które już powoli topnieją.