Telefon milczy już od miesiąca. A dziś mam szczególnie ciężki dzień. Od rana nic mi nie wychodzi. Moje oczy co chwila wypełniają się łzami. Ale muszę jakoś przetrwać ten okres, chociaż nie jest to łatwe, zwłaszcza wtedy, gdy ma się świadomość zostania olanym po raz kolejny przez kogoś innego.
Czy doczekam się chwili, w której obwieszczę w pełnym entuzjazmu i zadowolenia z siebie wpisie, że wreszcie znalazłam pracę o jakiej marzyłam? Czy znajdzie się ktoś, kto weźmie mnie pod swoje skrzydła? Nie chcę przez resztę życia utrzymywać się z programów partnerskich.
Ech. Idę tworzyć projekt na zlecenie.

