Tagged with: szukam pracy
Coraz trudniej iść przez życie z uśmiechem, z podniesioną głową. Nie ma pracy, za chwilę zabraknie pieniędzy, toteż wkrótce nie będzie niczego. Istnieje groźba, że strona nabezrobociu.com zniknie z sieci, ponieważ nie będzie mnie stać na jej utrzymanie. Istnieje groźba, że zostanę odcięta od dostępu do Internetu, bo nie będzie mnie stać na jego opłacanie. Prośby o pieniądze na leki i bilet do szkoły (obie rzeczy to konieczność) będę musiała słać do kogoś innego. Kiedy kasa się skończy, pozostanie mi tylko leżenie w łóżku i wspominanie z rozrzewnieniem dawnych, lepszych czasów oraz woda i kromka chleba. Nadciąga widmo totalnej biedy…
Od prawie roku nie mogę znaleźć pracy. Mało tego – nawet jeśli odpowiem na ogłoszenie, to telefon dalej milczy jak zaklęty; zupełnie nie wiem dlaczego. Wygląda na to, że wszystko to co robiłam w ciągu tego roku, aby ją znaleźć – i kurs kompleksowej obsługi biura, i zdjęcie w CV, i zapisanie się do szkoły policealnej – było nadaremne.
Nie mam takiego zwyczaju. Dla mnie to byłaby nawet oznaka pewnej desperacji. Po co odpowiadać na ogłoszenia o pracę, gdzie jednym z niezbędnych wymogów są np. studia inżynierskie, a takowych z kolei się nie ukończyło (ba – nawet się nie zaczęło, choć czasem i studenci ostatnich lat są mile widziani)?
Przede mną jeszcze tylko cztery dni szkolenia z zakresu kompleksowej obsługi biura. Potem hulaj dusza, czyli powrót do pełnowymiarowego bezrobocia. Przetrwałam zimę – to najważniejsze. Dzięki wiośnie mam nieco więcej energii niż jeszcze parę miesięcy temu. Wstaję wcześniej niż zwykle, nawet w dni wolne – ewenement :-)