Czuję, że spieprzyłam sprawę. I to nie wczoraj czy dzisiaj. Spieprzyłam sprawę już w momencie narodzin. Nie ukrywam – jest mi z tym źle. Czasami nawet żałuję, że mnie nie wyskrobano.
Niby żyję coraz dłużej, ale w miarę upływu czasu staję się jeszcze większą idiotką niż byłam. Niby walczę, ale im bardziej mi na czymś zależy, tym większą porażkę odnoszę. Niestety, przestać już nie mogę.
„Jeśli walczysz, to możesz przegrać, jeśli przestałeś walczyć, to już przegrałeś” – Bogdan Wenta
Odgłosy petard rozlegały się przez cały wczorajszy dzień. Dopiero teraz zrobił się taki hałas, że miejscami przypomina to wojnę, bombardowania, ostrzeliwania. Niestety, po raz kolejny zdarza się, że ktoś będzie świętował nadejście 2009 roku hukiem wystrzałów z karabinów maszynowych, a nie fajerwerków.
Jaki był poprzedni rok? Przede wszystkim inspirujący. Nigdy wcześniej nie zdarzyło mi się opisywać pewnych uczuć w tak głęboki sposób, niemal wyrywając każdy wyraz prosto z własnej duszy. Wczoraj przeszłam wręcz samą siebie.
Nowy 2009 rok może okazać się być całkiem pracowitym. Nie tylko pod względem kalendarza, ale i gwiazd. Chcę znaleźć nową pracę. Wymarzoną. W zupełnie innym miejscu niż dotychczasowa – oto moje postanowienie na ten rok.
Długo nie pisałam. Fakt, pewne rzeczy uległy zmianie, ale nie wszystkie. Nadal jestem bezrobotna. Praktycznie przestałam wychodzić z domu (ale jeszcze nie z łóżka – jak widać), bo każdy dłuższy lub krótszy spacer w moim przypadku oznacza z reguły jakiś większy lub mniejszy wydatek. Tak czy owak – rachunki będę musiała kiedyś opłacić, a na razie tylko się do tego przymierzam.
Co nowego w sprawie pracy? Ciągle szukam, choć ofert jest już znacznie mniej. Wysłałam jedno CV. Z portfolio. Oczywiście nikt nie odpowiedział. Czasem pomogę tu i ówdzie, nawet za darmo, dla zdobycia doświadczenia. Udzielam się i moderuję forum webmasterskie; od jego administratora dostałam zlecenie utworzenia szkieletu portalu (mam już w głowie jeden pomysł, choć nie wiem czy będzie on udany). Współpraca z pewnym biznesmenem układa mi się w miarę dobrze, choć to od wyników mojej pracy będzie zależało czy otrzymam z tego tytułu jakieś profity.
Od niedawna uczę się stosowania bibliotek Smarty w szablonach PHP. To mi pomoże trochę szybciej opracowywać projekty, choć i tak w jakimś sensie będę musiała zmieniać się z projektantki w programistkę usiłującą napisać jakiś prosty, działający skrypt. Tylko raz w życiu udała mi się ta sztuka, ale nie dotyczyła języka PHP, tylko C/C++, zresztą było to już dawno temu.