Tagged with: powrót do szkoły
Pierwszy semestr w zasadzie dobiega ku końcowi. Zajęcia już się nie odbywają, zostały tylko egzaminy. Z mojego punktu widzenia wygląda to tak, jakby ferie miały zostać kilkukrotnie wydłużone. Nawet nieźle, zważywszy, że w szkołach policealnych semestr jesienno-zimowy rozpoczyna się we wrześniu, a nie jak na typowych uczelniach wyższych — w październiku. Ocalony jeden miesiąc życia na odrobinę laby… ;-)
To mnie urządzili z tym planem… Zjazd odbędzie się w dniach 6-8 listopada, z tym że 8 listopada to data wypełniona zajęciami po brzegi, czyli od godziny 8:30 do 20:00. Mózg mi się zlasuje, że o niektórych nauczycielach już nie wspomnę — w końcu oni też nie są robotami i pewnie też mają swoje rodziny.
Wróciłam do szkoły, dokładnie tak jak zapowiadałam to jeszcze kilka miesięcy temu. Nie śniły mi się niebotyczne budynki – dobry znak. Póki co, całkiem nieźle sobie radzę. Nauczyciele to raczej równi goście. Być może już nawet zdołali zauważyć, że wiem nieco więcej niż pozostali słuchacze…
Fakt. Dopuszczam do siebie taką myśl. Pora zdobyć sensowny zawód, dokończyć to, co się zaczęło. Postanowiłam złożyć papiery do szkoły policealnej. Zrobię to w przyszłą środę, czyli wtedy, gdy otrzymam orzeczenie o niepełnosprawności, które mam zamiar dołączyć do pakietu dokumentów i zdjęć.