Posiedziałam dziś nad swoim blogiem i dodałam parę różnych rzeczy. Niektóre z nich są widoczne od razu (o ile nie macie włączonej blokady reklam), inne zaś mają ułatwić jego zarządzanie — szczególnie w kwestii ochrony przed spamem, automatycznej aktualizacji skryptu i tworzenia kopii zapasowych. Trochę się przy tym zmordowałam, bo niełatwo jest trafić z reklamą w odpowiednie miejsce, czyli w taki sposób, aby (użyję kolokwializmu) nie rozwalić całości — nie znam tego szablonu zbyt dobrze, na szczęście jest dość czytelny, aczkolwiek niewystarczająco.

Myślę o jeszcze jednym programie partnerskim (obok AdSense i LinkLift, do którego zostałam zakwalifikowana niedawno), najlepiej, żeby dotyczył literatury informatycznej lub biznesowej, niekoniecznie w postaci e-booków. Ale najpierw muszę skończyć rozpoczęty co najmniej miesiąc temu plan stworzenia własnego szablonu do tegoż bloga i zdobyć paru wiernych czytelników, może subskrybentów. Dopiero wtedy się zapiszę.