Po 50-tce najlepiej siedzieć w domu? 0
Za młody, by umierać, za stary, by żyć – dziwna konkluzja, jakaś taka zawieszona w próżni. Niebezpieczna myśl, prowadząca do depresji. Najkrótsza droga do nędzy. Każe czekać na lepsze czasy. A jeśli nie nadejdą? Czy rzeczywiście mądrym posunięciem jest pozostawianie takich ludzi na pastwę losu? Uznanie ich za niepotrzebnych w pracy tylko z racji wieku, bo kadra musi być przede wszystkim młoda i lepiej wykształcona?
