Latest Entries »

Chwilowo zawieszam poszukiwanie pracy. Nie jest ów fakt podyktowany względem znalezienia nowego zajęcia – raczej wynika z uczestnictwa w szkoleniu, na które zgłosiłam się dobrowolnie, wypełniwszy najpierw stosowną ankietę w stosownym dziale.

Jak poinformowano grupę – za ten kurs (jak za każdy trwający dłużej niż 150 godzin, a Kompleksowa obsługa biura do takich właśnie należy) przysługuje stypendium w wysokości 100% zasiłku (czyli na chwilę obecną – 551,80 złotych brutto), aczkolwiek jest on wyliczany indywidualnie, na podstawie listy obecności. Tę listę należy podpisywać każdego dnia, w którym odbywają się zajęcia. Jeśli jednego podpisu z jakiegoś powodu zabraknie – wtedy stypendium zostanie zmniejszone. Oczywiście są pewne wyjątki – to na przykład choroba (należy przynieść zwolnienie lekarskie) i wizyta w Urzędzie Pracy (stosowny zapis na karcie aktywności).

Zazwyczaj zajęcia zaczynają się o ósmej rano i nie trwają dłużej niż osiem godzin zegarowych (zwykle jest ich jednak pięć, sześć lub siedem). Zwracane są też koszty przejazdu najtańszym środkiem komunikacji, ale nie komunikacji miejskiej oraz (częściowo) koszty opieki nad małym dzieckiem, o ile oczywiście osoba bezrobotna je ma.

Rezultaty – bliżej mi nieznane. To czy znajdę pracę, czy nie, nie jest uzależnione wyłącznie od szkolenia.

Ostatnimi czasy sporo się ich zbiera. Zdecydowanie więcej niż zwykle. Chcąc nie chcąc poświęciłam im parę minut swojego cennego czasu. Nie okazały się jednak niczym niezwykłym.

Tekst w języku angielskim, pełno medycznych pojęć, brak znaków interpunkcyjnych, po dziesięć łączy w każdym z nich, a linijek to chyba ze dwadzieścia, jeśli nie więcej. Sprawa jest jasna – tych komentarzy nie napisał człowiek, one zostały wygenerowane przez automat. Żeby chociaż nie miały one większego sensu, ale nie – swoją treścią przypominają teksty reklamowe. Precle. Wypisz, wymaluj. Ręce mi opadły.

Dobrze, że mam Akismet. Moje oczy cieszy zaznaczona opcja zatwierdzania komentarzy przez administratora. Póki co, pojawiają się tu treści, które nie przypominają ani bezsensownego spamu w postaci zlepków liter wyplutych przez generator, ani bardziej sensownego spamu wyglądający jak artykuł pozycjonujący.

Byle tak dalej.

Czuję, że spieprzyłam sprawę. I to nie wczoraj czy dzisiaj. Spieprzyłam sprawę już w momencie narodzin. Nie ukrywam – jest mi z tym źle. Czasami nawet żałuję, że mnie nie wyskrobano.

Niby żyję coraz dłużej, ale w miarę upływu czasu staję się jeszcze większą idiotką niż byłam. Niby walczę, ale im bardziej mi na czymś zależy, tym większą porażkę odnoszę. Niestety, przestać już nie mogę.

„Jeśli walczysz, to możesz przegrać, jeśli przestałeś walczyć, to już przegrałeś” – Bogdan Wenta

Latam tu i tam niczym wariatka. Jak zaczerpnę grypowego powietrza, to wrócę do domu, położę się do łóżka i zacznę chorować. Z dwojga złego już wolę mróz, co tak niby strasznie trzeszczał jeszcze jakiś tydzień albo dwa tygodnie temu, gdy większość (jeśli nie wszyscy) przeziębionych i zagrypionych siedziała w domach, zamiast pracować (i prawidłowo!).

Może i mogłabym zostać w domu, ale miałam dzisiaj kilka spraw do załatwienia. Na przykład złożyłam ankietę z wybranymi szkoleniami w Urzędzie Pracy. Jak się uda, to może nauczę się kompleksowo obsługiwać biuro i szybciej znajdować dla siebie pracę, inaczej będzie kiepsko – ze mną i moimi pozostałymi oszczędnościami, które już powoli topnieją.

Odgłosy petard rozlegały się przez cały wczorajszy dzień. Dopiero teraz zrobił się taki hałas, że miejscami przypomina to wojnę, bombardowania, ostrzeliwania. Niestety, po raz kolejny zdarza się, że ktoś będzie świętował nadejście 2009 roku hukiem wystrzałów z karabinów maszynowych, a nie fajerwerków.

Jaki był poprzedni rok? Przede wszystkim inspirujący. Nigdy wcześniej nie zdarzyło mi się opisywać pewnych uczuć w tak głęboki sposób, niemal wyrywając każdy wyraz prosto z własnej duszy. Wczoraj przeszłam wręcz samą siebie.

Nowy 2009 rok może okazać się być całkiem pracowitym. Nie tylko pod względem kalendarza, ale i gwiazd. Chcę znaleźć nową pracę. Wymarzoną. W zupełnie innym miejscu niż dotychczasowa – oto moje postanowienie na ten rok.