Ukończyłam szkołę z niezłym wynikiem. Odbyłam staż, a w tzw. międzyczasie podeszłam do egzaminu zawodowego i dwa miesiące później odebrałam dyplom. Jutro zaś zaczynam kurs. I to nie byle jaki.
View full article »
Category: Szukam pracy
Napiszę wprost — jeśli ktoś życzyłby mieć u siebie kogoś, kto zgodziłby się pracować za darmo, to równie dobrze mógłby z tą osobą podpisać umowę o praktykę (o ile dana osoba posiada status ucznia/studenta) bądź wolontariat, a nie tylko zaprosić na tzw. „dzień próbny”. W innych przypadkach nosiłoby to znamiona — mówiąc krótko — wyzysku.
Na czym polega wyzysk podczas takiego dnia? Otóż „dzień próbny” jest to najczęściej praca na rzecz jakiegoś przedsiębiorstwa bez obowiązkowej umowy sporządzonej na piśmie, co skutkuje również brakiem wynagrodzenia za ów dzień. I nie ma też nic wspólnego z rzeczoną praktyką zawodową czy wolontariatem. Wyjątki od powyższej reguły być może istnieją, ale… niestety pozostają wyjątkami, jednocześnie ją potwierdzając.
Coraz trudniej iść przez życie z uśmiechem, z podniesioną głową. Nie ma pracy, za chwilę zabraknie pieniędzy, toteż wkrótce nie będzie niczego. Istnieje groźba, że strona nabezrobociu.com zniknie z sieci, ponieważ nie będzie mnie stać na jej utrzymanie. Istnieje groźba, że zostanę odcięta od dostępu do Internetu, bo nie będzie mnie stać na jego opłacanie. Prośby o pieniądze na leki i bilet do szkoły (obie rzeczy to konieczność) będę musiała słać do kogoś innego. Kiedy kasa się skończy, pozostanie mi tylko leżenie w łóżku i wspominanie z rozrzewnieniem dawnych, lepszych czasów oraz woda i kromka chleba. Nadciąga widmo totalnej biedy…
I co? Zobaczę. Po roku przerwy od rozmów kwalifikacyjnych (mimo poszukiwania pracy) nie liczę na zbyt wiele. Właściwie to już na nic nie liczę, bo — znając życie — i tak wybiorą kogoś innego. Przeżyłam już tyle porażek odnośnie zdobywania pracy, że każda kolejna powinna spływać po mnie jak po przysłowiowej kaczce. Zastanawiam się tylko jak długo to jeszcze będzie trwało… View full article »
Nie mam takiego zwyczaju. Dla mnie to byłaby nawet oznaka pewnej desperacji. Po co odpowiadać na ogłoszenia o pracę, gdzie jednym z niezbędnych wymogów są np. studia inżynierskie, a takowych z kolei się nie ukończyło (ba – nawet się nie zaczęło, choć czasem i studenci ostatnich lat są mile widziani)? View full article »

