Category: Curious


Napiszę wprost — jeśli ktoś życzyłby mieć u siebie kogoś, kto zgodziłby się pracować za darmo, to równie dobrze mógłby z tą osobą podpisać umowę o praktykę (o ile dana osoba posiada status ucznia/studenta) bądź wolontariat, a nie tylko zaprosić na tzw. „dzień próbny”. W innych przypadkach nosiłoby to znamiona — mówiąc krótko — wyzysku.

Na czym polega wyzysk podczas takiego dnia? Otóż „dzień próbny” jest to najczęściej praca na rzecz jakiegoś przedsiębiorstwa bez obowiązkowej umowy sporządzonej na piśmie, co skutkuje również brakiem wynagrodzenia za ów dzień. I nie ma też nic wspólnego z rzeczoną praktyką zawodową czy wolontariatem. Wyjątki od powyższej reguły być może istnieją, ale… niestety pozostają wyjątkami, jednocześnie ją potwierdzając.

View full article »

Daremne?

Od prawie roku nie mogę znaleźć pracy. Mało tego — nawet jeśli odpowiem na ogłoszenie, to telefon i tak milczy jak zaklęty; zupełnie nie wiem dlaczego. Wygląda na to, że wszystko, co robiłam w ciągu tego roku, aby ją znaleźć — i kurs kompleksowej obsługi biura, i zdjęcie w CV, i zapisanie się do szkoły policealnej — było daremne. View full article »

BTF – Bardzo Tajemnicza Firma

Ja, jako osoba, która codziennie poświęca kawał czasu na poszukiwanie etatu (powtarzam – ETATU, a nie biznesu) i widziała już całkiem sporą liczbę różnych ogłoszeń o pracę, muszę przyznać, że mało kiedy interesują mnie oferty przedsiębiorstw podających w danych kontaktowych jedynie adres e-mail i jednocześnie żądających wysłania przez potencjalnego kandydata dodatkowych dokumentów (np. LM). View full article »

Nie mam takiego zwyczaju. Dla mnie to byłaby nawet oznaka pewnej desperacji. Po co odpowiadać  na ogłoszenia o pracę, gdzie jednym z niezbędnych wymogów są np. studia inżynierskie, a takowych z kolei się nie ukończyło (ba – nawet się nie zaczęło, choć czasem i studenci ostatnich lat są mile widziani)? View full article »

O, nowe komentarze przyszły…

Ostatnimi czasy sporo się ich zbiera. Zdecydowanie więcej niż zwykle. Chcąc nie chcąc poświęciłam im parę minut swojego cennego czasu. Nie okazały się jednak niczym niezwykłym.

Tekst w języku angielskim, pełno medycznych pojęć, brak znaków interpunkcyjnych, po dziesięć łączy w każdym z nich, a linijek to chyba ze dwadzieścia, jeśli nie więcej. Sprawa jest jasna – tych komentarzy nie napisał człowiek, one zostały wygenerowane przez automat. Żeby chociaż nie miały one większego sensu, ale nie – swoją treścią przypominają teksty reklamowe. Precle. Wypisz, wymaluj. Ręce mi opadły.

Dobrze, że mam Akismet. Moje oczy cieszy zaznaczona opcja zatwierdzania komentarzy przez administratora. Póki co, pojawiają się tu treści, które nie przypominają ani bezsensownego spamu w postaci zlepków liter wyplutych przez generator, ani bardziej sensownego spamu wyglądający jak artykuł pozycjonujący.

Byle tak dalej.

Powered by WordPress | Theme: Motion by 85ideas.