Category: Szukam pracy


I tak, i nie. Na horyzoncie pojawiła się nowa nadzieja. Oznacza ona jednoczesną przeprowadzkę w zupełnie inne miejsce, do mniejszej miejscowości. Już raz tak próbowałam – w maju. Chciałam wyjechać do Poznania, ale wówczas jeszcze się wahałam czy w ogóle warto to robić. Dziś już by tego wahania nie było.

Gdybym miała w tej miejscowości pracować, najchętniej wynajęłabym mały pokoik o powierzchni do dziesięciu metrów kwadratowych. Tyle mi wystarczy na początek. Skoro jakoś mieszczę się ze wszystkim na ośmiu metrach, to maksymalnie dodatkowe dwa nie powinny stanowić jakiegokolwiek problemu. Ważne aby miał okno, drzwi i był umeblowany. O dostępie do WC i łazienki nie wspomnę, bo to powinien być standard.

To tyle, jeśli chodzi o chęci. Pracodawca też musi znaleźć chęć, aby mnie zatrudnić. A dlaczego ja chcę? Bo widzę siebie na tym stanowisku. Bo jest mi dobrze, gdy czuję się komuś potrzebna. Bo mogę w czymś pomóc w ramach moich obowiązków. I najważniejsze — bo lubię to robić. Webmastering jest moją pasją i chcę się w nim specjalizować, a taka praca to dla mnie wielka szansa.

Przyszłam na pierwszą rozmowę jakieś 10 minut przed czasem. Miła pani przywitała się i podała mi rękę. Zaczęłyśmy rozmawiać. Pokazałam jej zaświadczenie o ukończeniu kursu obsługi kas fiskalnych, zapewniłam, że obsługa komputera – przynajmniej w tym podstawowym aspekcie – jest mi również znana. Padłam na pytaniu o filmie i na kwestii dlaczego to ja powinnam zostać zatrudniona. W sumie, gdy piszę te słowa, jeśli tak bardzo zależy jej na tym, aby pracownicy związali się z firmą, to dobrze byłoby, gdyby ci pracownicy nie musieli zarabiać tak marnych groszy (chyba, że jest to okres próbny). Nie wiem czy powinnam żałować, że nie pokazałam jej orzeczenia o stopniu niepełnosprawności (oczywiście powiedziałam, że je posiadam). Ostatecznie się pożegnałyśmy i jak zwykle mam czekać na kontakt, którego może nie być (po prostu liczę się z taką opcją).

Drugiej rozmowy (też dotyczącej pracy, ale w innym przedsiębiorstwie) nie warto nawet wspominać. Strata czasu.

Próbuję złapać parę srok za ogon.

  • Wersja pierwsza (optymistyczna): przyjmują mnie na oba stanowiska i zaczynają o mnie walczyć, po czym wybieram jedno sama,
  • Wersja druga (realistyczna): idę tam, gdzie mnie wezmą,
  • Wersja trzecia (pesymistyczna): nigdzie nie idę, bo nikt mnie nie chce.

Tak czy owak: prawdopodobieństwo, że znajdę jakąś pracę, wzrasta o jedną trzecią. Odezwał się także ktoś, do kogo wysłałam pierwszy list motywacyjny w swoim życiu. Mocno się zdziwiłam, bo nie sądziłam, że zostanę zauważona, a tu – proszę bardzo. Nie wypada się jednak cieszyć zbytnio przed czasem, bo choć prawdopodobieństwo znalezienia pracy jest o połowę wyższe, to przeciwny wypadek nadal jest zbyt wysoki.

Gdzieś widziałam ten artykuł. Strona miała w sobie więcej błękitu, niż ta, którą właśnie przeglądasz, ale skrypt był zupełnie inny. Mówił przede wszystkim o priorytetach, oszczędzaniu i tym podobnych sprawach. Inne artykuły traktują o poradach na temat pracy, w rodzaju jak napisać życiorys, list motywacyjny czy jak zachować się wobec bliskich po utracie pracy. Naprawdę polecam, bo trochę mi to dało.

Będzie trudno, zwłaszcza gdy nie można liczyć na wsparcie rodziny ani nie ma się wystarczająco wpływowych przyjaciół. Wiem jedno – gdybym była zupełnie zdrowa, to już dawno nie siedziałabym w kraju, tylko szukałabym pracy poza jego granicami. Właściwie to mogę też postarać o pracę w zupełnie innym miejscu zamieszkania, ale w Polsce. Już raz próbowałam, jednak się nie udało. Wtedy się jeszcze wahałam czy warto, ale tym razem mam wybitną chęć do przeprowadzki i zrobię wszystko, co w mojej mocy, aby doszła ona do skutku.

Napisałam swój pierwszy w życiu list motywacyjny. Różne miałam perypetie związane właśnie z nim. Począwszy od bardzo marnej wiedzy na temat działu bądź osoby, do której mam go skierować, a skończywszy na umotywowaniu dlaczego chcę tam pracować. Poza obsługą kasy fiskalnej, nie mam innych umiejętności czy nawet urody tak potrzebnej sprzedawcy ani nie wierzę w siebie.

Ponoć taki list najlepiej świadczy o samym pracowniku. Jeśli po wysłaniu tejże aplikacji do konkretnego potencjalnego pracodawcy, kandydatura zostanie odrzucona, oznacza to, iż nie spełniła ona oczekiwań. Będę czekać na telefon, na jakikolwiek znak.

Podświadomie czuję nadchodzące załamanie. Ponoć dotyka to niemal każdego bezrobotnego, który pozostaje niezatrudniony dłużej niż kilka tygodni. Nie chcę, aby mnie to znowu nawiedzało. Staram się przed tym stanem bronić, ale na jak długo wystarczy sił i ochoty do życia – nie wiem.