Nie ma nadziei na odrodzenie. Jest tylko mamienie i hipokryzja. I czułe słówka, gesty…

Pewnie zaraz dostanę po gębie.

Bo nie powinnam była myśleć.

A jak już pomyślałam, to nie powinnam była napisać.

A jak już pomyślałam i napisałam, to nie powinnam była się podpisywać pod własnymi słowami na własnym blogu.

A jak już pomyślałam, napisałam i się podpisałam, to nie powinnam się potem dziwić.

Nie płaczę za kimkolwiek. Żal mi jest tylko niektórych osób. Nie chadzam za baranem jako naczelnikiem stada — jestem czarną owcą, która jeśli w ogóle słucha, to w pierwszej kolejności siebie. Z jednym się tylko zgodzę — że w ogóle wypada. Byle nie nachalnie, nie fanatycznie, nie bez przerwy.

« »