Nie lubię tego robić, ale niestety muszę. Przy głębszej analizie kodu oraz stylów do obecnego szablonu o nazwie TypographyWP, doszłam do wniosku, że pan Cosmin nie pisał tego sam. Występuje tu bowiem pewna rozbieżność w zapisie arkuszy CSS. Raz natykam się na bzdurny (z matematycznego punktu widzenia) napis w stylu 0px, raz na prawidłowy, raz na pełne określenie koloru w kodzie szesnastkowym (nawet, jeśli jest to kolor biały wyrażony sześcioma literami F), innym razem na skrótowe (tylko trzy litery F). Poza tym szablon jest mało elastyczny (chyba że zmniejszę wielkość czcionki, ale wówczas musiałabym zrezygnować z wygody czytania tekstu w jego stuprocentowym, domyślnym rozmiarze), bo nie dość, że przy rozdzielczości 1024 na 768 pikseli pojawia się dolny suwak w przeglądarce, to jeszcze nie do końca wiadome jest który z nagłówków h1 ma zaszczyt pełnić rolę tego najważniejszego – tytułu strony bądź też wpisu. Za dużo jest też miejsca na reklamę kontekstową – zamierzam usunąć część tego typu obrazków, aby dostosować szablon do potrzeb własnych.
Tylko ciekawe czy wystarczy mi na to siły i chęci… Zmobilizuje mnie ktoś? ;-)
Chwilowo zawieszam poszukiwanie pracy. Nie jest ów fakt podyktowany względem znalezienia nowego zajęcia – raczej wynika z uczestnictwa w szkoleniu, na które zgłosiłam się dobrowolnie, wypełniwszy najpierw stosowną ankietę w stosownym dziale.
Jak poinformowano grupę – za ten kurs (jak za każdy trwający dłużej niż 150 godzin, a Kompleksowa obsługa biura do takich właśnie należy) przysługuje stypendium w wysokości 100% zasiłku (czyli na chwilę obecną – 551,80 złotych brutto), aczkolwiek jest on wyliczany indywidualnie, na podstawie listy obecności. Tę listę należy podpisywać każdego dnia, w którym odbywają się zajęcia. Jeśli jednego podpisu z jakiegoś powodu zabraknie – wtedy stypendium zostanie zmniejszone. Oczywiście są pewne wyjątki – to na przykład choroba (należy przynieść zwolnienie lekarskie) i wizyta w Urzędzie Pracy (stosowny zapis na karcie aktywności).
Zazwyczaj zajęcia zaczynają się o ósmej rano i nie trwają dłużej niż osiem godzin zegarowych (zwykle jest ich jednak pięć, sześć lub siedem). Zwracane są też koszty przejazdu najtańszym środkiem komunikacji, ale nie komunikacji miejskiej oraz (częściowo) koszty opieki nad małym dzieckiem, o ile oczywiście osoba bezrobotna je ma.
Rezultaty – bliżej mi nieznane. To czy znajdę pracę, czy nie, nie jest uzależnione wyłącznie od szkolenia.
Ostatnimi czasy sporo się ich zbiera. Zdecydowanie więcej niż zwykle. Chcąc nie chcąc poświęciłam im parę minut swojego cennego czasu. Nie okazały się jednak niczym niezwykłym.
Tekst w języku angielskim, pełno medycznych pojęć, brak znaków interpunkcyjnych, po dziesięć łączy w każdym z nich, a linijek to chyba ze dwadzieścia, jeśli nie więcej. Sprawa jest jasna – tych komentarzy nie napisał człowiek, one zostały wygenerowane przez automat. Żeby chociaż nie miały one większego sensu, ale nie – swoją treścią przypominają teksty reklamowe. Precle. Wypisz, wymaluj. Ręce mi opadły.
Dobrze, że mam Akismet. Moje oczy cieszy zaznaczona opcja zatwierdzania komentarzy przez administratora. Póki co, pojawiają się tu treści, które nie przypominają ani bezsensownego spamu w postaci zlepków liter wyplutych przez generator, ani bardziej sensownego spamu wyglądający jak artykuł pozycjonujący.
Byle tak dalej.
Ostatni komentarz (autor i wpis)