Przyszłam na pierwszą rozmowę jakieś 10 minut przed czasem. Miła pani przywitała się i podała mi rękę. Zaczęłyśmy rozmawiać. Pokazałam jej zaświadczenie o ukończeniu kursu obsługi kas fiskalnych, zapewniłam, że obsługa komputera – przynajmniej w tym podstawowym aspekcie – jest mi również znana. Padłam na pytaniu o filmie i na kwestii dlaczego to ja powinnam zostać zatrudniona. W sumie, gdy piszę te słowa, jeśli tak bardzo zależy jej na tym, aby pracownicy związali się z firmą, to dobrze byłoby, gdyby ci pracownicy nie musieli zarabiać tak marnych groszy (chyba, że jest to okres próbny). Nie wiem czy powinnam żałować, że nie pokazałam jej orzeczenia o stopniu niepełnosprawności (oczywiście powiedziałam, że je posiadam). Ostatecznie się pożegnałyśmy i jak zwykle mam czekać na kontakt, którego może nie być (po prostu liczę się z taką opcją).
Drugiej rozmowy (też dotyczącej pracy, ale w innym przedsiębiorstwie) nie warto nawet wspominać. Strata czasu.

