Próbuję złapać parę srok za ogon.
- Wersja pierwsza (optymistyczna): przyjmują mnie na oba stanowiska i zaczynają o mnie walczyć, po czym wybieram jedno sama,
- Wersja druga (realistyczna): idę tam, gdzie mnie wezmą,
- Wersja trzecia (pesymistyczna): nigdzie nie idę, bo nikt mnie nie chce.
Tak czy owak: prawdopodobieństwo, że znajdę jakąś pracę, wzrasta o jedną trzecią. Odezwał się także ktoś, do kogo wysłałam pierwszy list motywacyjny w swoim życiu. Mocno się zdziwiłam, bo nie sądziłam, że zostanę zauważona, a tu – proszę bardzo. Nie wypada się jednak cieszyć zbytnio przed czasem, bo choć prawdopodobieństwo znalezienia pracy jest o połowę wyższe, to przeciwny wypadek nadal jest zbyt wysoki.

Ostatni komentarz (autor i wpis)