Articles from Lipiec '08
Przyszedł kolejny tydzień i – póki co – nikt się nie odezwał. Jak zwykle, zresztą. Już dawno powinnam była się przyzwyczaić do myśli, że tej pracy jednak nie znajdę. Koniec nadziei. To jest tak piękne, że aż niemożliwe, aby stało się rzeczywistością.
W przyszłym tygodniu czekają mnie testy na spostrzegawczość. Może zamiast webmasterem będę testerem gier lub aplikacji internetowych? Tyle, że na tym drugim (trzecim) fachu praktycznie się nie znam, za to w projektowaniu stron WWW posiadam jako takie doświadczenie.
Może ja tylko tracę czas, żyjąc na tym świecie? Może nie powinnam w ogóle istnieć? Jestem głęboko rozczarowana. Wysłałam swoje CV wszędzie, gdzie tylko mogłam i znów się skończyło jedynie na rozmowie kwalifikacyjnej. A tak się starałam… I wszystko na nic. Nikt mnie nie chce.
Ciężko jest żyć w zawieszeniu między jednym wysłanym CV a telefonem, gdzie osoba po drugiej tronie zaprasza na kolejną rozmowę kwalifikacyjną. To prawdziwa szkoła życia i cierpliwości. Im dłużej to trwa, tym człowiek bardziej oddala się od rzeczywistości i zaczyna odmierzać czas nie dzieląc go na dnie i noce, lecz na dnie, w których albo zadzwoni telefon, albo pojawi się nowa szansa na wyciągnięcie się z finansowego dołka.
I tak, i nie. Na horyzoncie pojawiła się nowa nadzieja. Oznacza ona jednoczesną przeprowadzkę w zupełnie inne miejce, do mniejszej miejscowości. Już raz tak próbowałam – w maju. Chciałam wyjechać do Poznania, ale wówczas jeszcze się wahałam czy w ogóle warto to robić. Dziś już by tego wahania nie było.
Przyszłam na pierwszą rozmowę jakieś 10 minut przed czasem. Miła pani przywitała się i podała mi rękę. Zaczęłyśmy rozmawiać. Pokazałam jej zaświadczenie o ukończeniu kursu obsługi kas fiskalnych, zapewniłam, że obsługa komputera – przynajmniej w tym podstawowym aspekcie – jest mi również znana. Padłam na pytaniu o filmie i na kwestii dlaczego to ja powinnam zostać zatrudniona. Ostatecznie się pożegnałyśmy i jak zwykle mam czekać na kontakt, którego może nie być.
Tak czy owak: prawdopodobieństwo, że znajdę jakąś pracę, wzrasta o jedną trzecią. Odezwał się także ktoś, do kogo wysłałam pierwszy list motywacyjny w swoim życiu. Mocno się zdziwiłam, bo nie sądziłam, że zostanę zauważona.