Kiedyś bezrobocie wpędzało społeczeństwa w biedę. Dopiero od jakiegoś czasu jest sposobem na życie. Słychać głosy, że ci ludzie – zwłaszcza uprawnieni do pobierania zasiłku – przychodzą do pracodawców jedynie po pieczątkę, bo są już zatrudnieni… oczywiście na czarno.
Możliwe, że mają swoje powody. Praca w Polsce jest obłożona ciężkimi pozapłacowymi kosztami – między innymi kilkoma składkami i podatkiem – wcale mnie to nie dziwi, że przedsiębiorcom zatrudnienie osoby z małym doświadczeniem (lub bez niego) często się w ogóle nie opłaca. Istnieje ku temu szereg przesłanek: powolność i częstokroć brak wiedzy pracownika, koszty jego przeszkolenia. Do tego trzeba mieć dużo cierpliwości, bo nowy pracownik nieprędko się wdroży.
Mimo wszystko umowa między pracodawcą a pracobiorcą wiąże obie strony. Gwarantuje pracownikowi otrzymanie zapłaty za wykonaną pracę – bez tej umowy można liczyć jedynie na uczciwość drugiej strony, a ta nie bywa zbyt częsta, zwłaszcza gdy żyje się w kraju, gdzie poza kombinowaniem i oszukiwaniem okazywanie innych, bardziej ludzkich cech się nie opłaca.


Wydaje się, że ludzie, którzy nie pracują mogą dostać więcej pieniędzy, niż taka sprzedawczyni w jakimś sklepie, czy salowa w szpitalu, która dostanie na rękę 500zł. A taki bezrobotny może starać się o różne zasiłki, i dostanie jakieś pieniądze, bez żadnego wkładu pracy.
Szukanie pracy to straszna rzecz, sama, choć mam 15 lat staram się gdziekolwiek zarobić trochę grosza. ;f
Życzę powodzenia! :]
Kto się odważy zabrać im ten zasiłek?