Napiszę wprost — jeśli ktoś życzyłby mieć u siebie kogoś, kto zgodziłby się pracować za darmo, to równie dobrze mógłby z tą osobą podpisać umowę o praktykę (o ile dana osoba posiada status ucznia/studenta) bądź wolontariat, a nie tylko zaprosić na tzw. „dzień próbny”. W innych przypadkach nosiłoby to znamiona — mówiąc krótko — wyzysku.
Na czym polega wyzysk podczas takiego dnia? Otóż „dzień próbny” jest to najczęściej praca na rzecz jakiegoś przedsiębiorstwa bez obowiązkowej umowy sporządzonej na piśmie, co skutkuje również brakiem wynagrodzenia za ów dzień. I nie ma też nic wspólnego z rzeczoną praktyką zawodową czy wolontariatem. Wyjątki od powyższej reguły być może istnieją, ale… niestety pozostają wyjątkami, jednocześnie ją potwierdzając.
View full article »
Podjadam go powoli jak ciastka z wiśniową galaretką, które uwielbiam i za którymi tęsknię ilekroć się skończą. Łykam, bo mi się nudzi, bo jest nieznośny upał i duchota, bo chcę poznać coś nowego.
View full article »
Robię to, co zaplanowałam wcześniej — samodzielnie zainicjowałam kontakt z przedsiębiorcą w sprawie praktyk. Podobnych planów jest sporo, bo póki co nic nie jest na 100%, nic nie jest zaklepane. Być może będę zabiegana przez całe wakacje. Być może codziennie zacznę pisać e-mail po e-mailu do każdego kto mi się nawinie.
View full article »
Sesja za pasem. Zacznie się w przyszłym tygodniu. Zjazdy praktycznie na finiszu. U nas (czyt. m. in. w mojej grupie) już się zakończyły, ale paru innym kierunkom zostały jeszcze najwyżej dwa.
View full article »
Nie ma nadziei na odrodzenie. Jest tylko mamienie i hipokryzja. I czułe słówka, gesty…
Pewnie zaraz dostanę po gębie.
Bo nie powinnam była myśleć.
A jak już pomyślałam, to nie powinnam była napisać.
A jak już pomyślałam i napisałam, to nie powinnam była się podpisywać pod własnymi słowami na własnym blogu.
A jak już pomyślałam, napisałam i się podpisałam, to nie powinnam się potem dziwić.
View full article »